DEBIUTANCKI ALBUM
To album pełen ulotnych chwil mojego życia. Słów, które nie chciały pozostać niewypowiedziane i melodii, które udało mi się uchwycić, spisać na odwrocie kartki scenariusza, w poplamionym zeszycie, gdzieś na kolanie, podczas przystanku w długiej podróży po Azji, Europie, Stanach.
Gromadziłam je tak przez lata, nucąc je najbliższym, oswajając je delikatnymi dźwiękami ukulele i pozwalając im zająć ważne miejsce w moim sercu. Mogłam się dzięki nim wypłakać, leczyć złamane serce, śmiać się i krzyczeć. Rozweselały mnie. Znalazłam przystań. Przestrzeń, w której czułam się bezpieczna. Mogłam być po prostu sobą. Od najmłodszych lat byłam obecna na scenie i przed kamerą. Moje życie w pewien sposób zostało wystawione na widok publiczny.
Pierwsze zderzenia z krytyką.
Nieraz bardzo bolesne.
Muzyka stała się dla mnie ucieczką.
Prywatnym światem, do którego miałam wstęp ja i moi najbliżsi.
Nie chciałam udostępniać piosenek publiczności z obawy przed negatywnymi opiniami.
Chroniłam swój mały świat, jak lwica chroni swoje młode przed atakami innych dzikich zwierząt.
I nagle, nie wiadomo skąd pojawił się impuls.
Silne wewnętrzne przeczucie.
Po prostu usiadłam przed komputerem i wrzuciłam jeden utwór do internetu.
Nie zawahałam się nawet przez chwilę. Pojawiły się pierwsze komentarze. Pełne ciepłych słów, wspierające, serdeczne. Takie, o jakich nawet nie marzyłam. Zaryzykowałam. Wrzuciłam kolejny utwór, a w zamian dostałam od słuchaczy tyle pozytywnych opinii, że nagle to czego się tak bałam, stało się siłą napędową, dało mi kopniaka do działania. Okazało się, że dzielenie się z innymi moją twórczością jest znacznie przyjemniejsze niż trzymanie jej pod kluczem. Nie było już odwrotu, chociaż wtedy jeszcze nie wierzyłam, że mam w sobie tyle siły, żeby móc wyprodukować album i to na własną rękę. Kilkakrotnie próbowałam sięgać po pomoc innych, szukać najlepszych producentów, żeby stworzyć coś wyjątkowego, ale wtedy okazywało się, że nasze wizje płyty są kompletnie różne, a to, co było szczere w mojej muzyce, gdzieś znika.
Dopiero prawdziwa wolność, jaką poczułam siedząc za kierownicą motocykla podczas kilkumiesięcznej podróży przez Azję, dała mi wiarę w to, że sama mogę decydować o losie mojej muzyki i że warto zawalczyć o jej autentyczność. Tym sposobem, gromadząc wokół siebie ludzi mi najbliższych, pełnych pasji i zamiłowania do muzyki udało nam się wystrugać tę łódkę, która
czasami skrzypiąc, a czasem przeciekając, płynie w Twoją stronę.
Zrobiliśmy to od początku do końca niezależnie.
Wskakuj więc na nią i daj się ponieść.
Raz po spokojnych wodach, a za chwilę po wzburzonym morzu.
Większość moich utworów skomponowałam na ukulele. Zakochałam się w jego prostocie i dlatego ten album to nie tylko muzyka, ale też mały przewodnik po miejscu, do którego dotarłam dzięki temu niepozornemu instrumentowi. Niech przyniesie Ci radość, którą miałam szansę odkryć.
Ja będę Ci towarzyszyć na każdym kroku tej wyprawy.
Julia Pietrucha
- Living on the Island
- Where You Going Tonight
- Little More
- Stand Still
- Growl It
- Tonight
- Swing Boy
- We Care So Much
- In Me
- Ship of Fools
- Julien
- Midsummer Day’s Dream
- Mom
- On My Own
- Once Every Day